|
Dobrze powiedziane Cabernet jest dla lekarzy, prawników i biznesmanów. Pinot noir jest dla artystów i ludzi cieszących się życiem. Jean-Marie Fourrier (Domaine Fourrier, Burgundia)
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO O walcowaniu słów kilka 22-11-2011 Andrzej Daszkiewiczdrukuj Krążyłem wokół tego pomysłu od dłuższego czasu. W kilku poprzednich felietonach zdarzało mi się prawie napisać coś na ten temat, ale wciąż czegoś mi brakowało, więc zwlekałem, ociągałem się, czekałem nie wiadomo na co. Aż wreszcie przyszedł Matt Kramer, świetny felietonista Wine Spectatora (główny moim zdaniem powód, dla którego warto zaglądać do tego czasopisma) i w opublikowanym w połowie listopada w portalu winespectator.com artykule zrobił wszystko za mnie, w dodatku pewnie lepiej niż ja byłbym w stanie. Kramer pisze tam o odpowiedzi, jakiej udzielił jednej ze współbiesiadniczek, która spytała, dlaczego w Kalifornii nie powstają takie wina, jak ten burgund Jadota, który właśnie pili. Dlaczego większość win z Kalifornii jest do siebie tak bardzo podobna? Odpowiedź była prosta. Zdaniem Kramera nie chodzi tu o przeciwstawienie Francja-Kalifornia ani żadną inną kombinację krajów. Sedno kryje się w tym, czy bardziej cenimy kompozycję czy też wykonanie. Kalifornia jest zorientowana na wykonanie, Francja szczyci się swymi kompozycjami. Chodzi tu oczywiście o muzykę i odwieczne pytanie, kto jest ważniejszy: kompozytor czy wykonawca. Dla Kramera winiarskim odpowiednikiem wykonawcy jest winiarz, enolog, interpretujący winiarski utwór, jakim jest, jego zdaniem, siedlisko. Nie będę tu przepisywał całej wypowiedzi Kramera precyzującej i rozwijającej tę z konieczności bardzo uproszczoną wizję muzyki i wina (można ją znaleźć w otwartej części portalu winespectator.com), zacytuję tylko jeden przykład, który przytoczył. Kiedy dawno temu rozmawiał z Louisem P. Martinim, który wraz ze swym ojcem, Luisem M. Martinim, był jednym z pionierów pinot noir w Kalifornii, a zwłaszcza w Carneros, ten stwierdził, że nie jest w pełni usatysfakcjonowany swym pinotem z Carneros. Jego zdaniem, choć klimat Carneros jest dla pinota idealny, to gleba już nie. Za dużo w niej gliny. W ten sposób Martini, mimo swej sławy jako jednego z najlepszych w tym czasie kalifornijskich winiarzy, zdradził, zdaniem Kramera, swe bardzo europejskie podejście do wina: niedoskonałe „nuty”, jakie daje mu gleba, sprawiają, że nawet najlepsze „wykonanie” nie stworzy z nich prawdziwego arcydzieła. Jakiś czas temu (Magazyn WINO 4/2010) pisałem tu o Glennie Gouldzie, pianiście jednocześnie wybitnym i kontrowersyjnym, zwłaszcza za sprawą licznych ingerencji w nagrywany materiał muzyczny. Gdy czytałem artykuł Kramera, przypomniała mi się przeczytana gdzieś wypowiedź Goulda z ostatniego okresu życia, gdy dobiegał już pięćdziesiątki (zmarł, mając zaledwie 51 lat). Poproszony o skomentowanie swych młodzieńczych nagrań miał powiedzieć, że za dużo w nich pianistyki, too much piano playing. Domyślam się, że chodziło mu dokładnie o to, że „wykonanie” zagłuszało w nich „kompozycję”. Wspomniane w tamtym felietonie Wariacje goldbergowskie Bacha Gould nagrał w studiu dwa razy, w roku 1955 i w roku 1981. O tym, że są to dwa zupełnie różne wykonania świadczyć może choćby czas trwania utworu. O ile w wersji z roku 1955 na zagranie Wariacji Gould potrzebował zaledwie ok. 38 minut, w roku 1981 grał je o 13 minut dłużej. Liczba nut się przez ten czas nie zmieniła, zmieniło się jednak podejście Goulda do granej przezeń muzyki. Oczywiście tempo nie jest jedyną rzeczą różniącą obie interpretacje, warto wysłuchać obu w skupieniu, najlepiej po kilka razy, by wybrać tę bardziej odpowiadającą słuchaczowi. Lub też, by stwierdzić (jak wielu krytyków), że wbrew swemu bardzo negatywnemu stosunkowi do występów i nagrań na żywo, najlepszą nagraną wersję Wariacji goldbergowskich Gould wykonał w roku 1959 podczas festiwalu w Salzburgu (36 minut, 55 sekund). Dyskusja na temat wzajemnej relacji kompozycji i wykonania nabiera zupełnie innego sensu w przypadku jazzu, muzyki w dużej części, przynajmniej w teorii, improwizowanej, więc tworzonej przez wykonawcę, który zwykle nie jest kompozytorem wyjściowej melodii. Są co prawda nagrania, w których kompozycja odgrywa rolę fundamentalną (pierwszym, który przychodzi mi na myśl, jest Blue rondo á la Turk Dave’a Brubecka z płyty Time out, napisane w bardzo nie jazzowym metrum 9/8), ja chciałbym jednak zamknąć ten felieton, przywołując przykład kompozycji właściwie banalnej, która jednak dała początek poruszającym, dramatycznym interpretacjom kwartetu Johna Coltrane’a. Prościutki, choć bardzo zgrabnie skomponowany walczyk My favourite things z musicalu Rodgersa i Hammersteina The sound of music (w filmowej wersji z roku 1965 śpiewa go Julie Andrews, 2 minuty 18 sekund), w wersji Coltrane’a odkrywa nieprzebrane pokłady treści i emocji, a wykonywany na żywo trwał często blisko godzinę (John Coltrane. Live in Japan, 1966, 57 minut 19 sekund). Prawdziwa przemiana walczyka w fantastyczny jazzowy walec. Kto wie, może nie jest przypadkiem, że jazz powstał w tym samym kraju, w którym znajduje się Kalifornia? Porównanie pierwszej wariacji w nagraniu Glenna Goulda: z roku 1995 (ok. 43 sek.) i z roku 1981 (ok. 1 min. 10 sek.) Dave Brubeck z kolegami grają Blue Rondo a la Turk (6 min. 47 sek.) "My Favourite Things" w wykonaniu Julie Andrews (2 min. 18 sek.) Kwintet Johna Coltrane'a gra "My Favourite Things" w Japonii (pierwsze z sześciu wideo). Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Dziś: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Wczoraj: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||








Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

