|
Dobrze powiedziane Odrzucanie wina, bo nie jest wystarczająco masywne, przypomina odrzucanie książki, gdyż nie jest odpowiednio długa, lub muzyki, bo nie jest wystarczająco głośna. Kermit Lynch, amerykański importer, pisarz i muzyk
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Prawda i reszta 10-01-2011 Ewa Wieleżyńskadrukuj
Zawsze przyjemnie jest uwznioślić własne słabości. Musiałam nawet zaopatrzyć się w nową półkę, na której zaczęły zalegać: Wino i filozofia, Wino i konwersacja, Wino i społeczeństwo i tym podobne. Dobre i gorsze, często gorsze niestety. Ale teraz kupiłam książkę, która jednym cięciem wyzwoli mnie z owej spirali wydatków: Piję więc jestem. Filozoficzny przewodnik po winie Rogera Scrutona. Tytuł pochlebczy dla nas wino pijących, który od razu nas wyróżnia i wynosi ponad niepijącą, zatem wedle autora nieistniejącą, masę. Jak pisze Scruton i trudno się z nim nie zgodzić, uprawa winorośli jest tożsama z zakorzenieniem, przynależnością do konkretnego miejsca. Dalsze tezy, choć barwne, są już bardziej wątpliwe. Odmawiając picia wina, kontynuuje filozof, wysyłamy światu istotną informację – informację, że nie należymy do tej ziemi. I dodaje: „wielkie wino to kulturowe osiągnięcie, które jest niedostępne dla protestantów, ateistów i piewców postępu, gdyż zależy ono od przetrwania lokalnych bóstw”. Innymi słowy, doświadczenie wielkiego wina jest dostępne tylko konserwatystom. Podobnie jak najlepsze wina powstają w krajach z ciągłością tradycji religijnej. Wychodzące spod sztancy gejowskie (sic!) nowoświatowe shirazy i osiłkowate chardonnay to wina znikąd i odbywające drogę donikąd. Nie tylko bowiem nie istnieją ci, którzy w ogóle wina nie piją; nie istnieją również ci, którzy odpowiednio pić nie umieją. Z książki można się domyśleć, że należą do nich feministki, obrońcy praw zwierząt, homoseksualiści i wszelkiej maści kulturowi relatywiści. Scruton mieni się terroirystą, dla którego podstawową ingrediencją każdej butelki jest gleba. I jak uściśla, pisząc o glebie nie ma na myśli jedynie materialnej mieszanki podglebia, próchnicy oraz skał; ma na myśli glebę taką jak ją opisywali Jean Giono, Giovanni Verga czy D. H. Lawrence: glebę jako kolebkę namiętności, scenę dramatu, mieszkanie bóstw (na ostatniej stronie okładki wydawca zamieścił rekomendację: „pełne humoru antidotum na pretensjonalną paplaninę o winie”). Doświadczanie wina, jak czytamy, jest podobne doświadczaniu miłości. Dla Rogera Scrutona miłosna przygoda zaczęła się od Château Trotanoy 1945, którego kieliszek wyjął z ręki śpiącego przyjaciela. Ten ostatni zazdrośnie chronił pomerol powstały jeszcze z krzewów, które przetrwały filokserę, przed niewprawnymi kubkami smakowymi naszego bohatera, do kolacji podając Beaujolais, a po kolacji udając się samotnie do swojej biblioteki z butelką Trotanoy. Pierwszy łyk tego wina, pisze Scruton, był jak zakochanie – nie tyle w konkretnym smaku czy zapachu, ale w uświęconym kawałku Francji. Nowy Świat na takie doświadczenie się nie otwiera nie tylko dlatego, że jego wina nie niosą w sobie prawdy ziemi, ale również dlatego, że nie stworzył odpowiedniej filozofii miłości. Platońskie rozważania o erosie czy erotyki Johna Donna narodziły się w Europie, Ameryka dała nam Alfreda Kinseya z jego sterylnym opisem seksu (przeciwstawienie cokolwiek nie fair). Trudno pokochać wina z krajów, które w podejściu do wszystkich istotnych spraw – jak seks, małżeństwo, rozmnażanie; bóg, małpy i aniołowie – są zdecydowanie postmodernistyczne. Odkrycie Ameryki, pisze Scruton, przyniosło Europie jedynie choroby, z filokserą włącznie. Choć jak skwapliwie dodaje, odtrutki na te choroby również przychodzą stamtąd.
W swoim założeniu Piję, więc jestem ma być apologią wina jako napoju leżącego u źródeł cywilizacji. Kultury, w których się go nie pije, jak islam, skłaniają się, zdaniem autora, ku barbarzyństwu. Podobne ryzykowne tezy, które historia niejednokrotnie podważyła, stawiał już wcześniej Béla Hamvas. Zresztą książka Scrutona, gdzie bon moty oparte są głównie na wykluczeniach, jest najlepszym przykładem tego, że picie wina samo w sobie nie uczy tolerancji i przebaczenia. Jedno z niewielu mądrych zdań tej książki mówi, że to, czego uczymy się od wina, sami w nie wnosimy. Konserwatywny ideolog w kieliszku Château Trotanoy zobaczy swoje własne odbicie. I taki, w moim rozumieniu, jest sens antycznego powiedzenia „In vino veritas”. Wino otwiera na tysiące prawd relatywnych, prawd literackich raczej niż filozoficznych. I jak świadczy popadająca w fałszywe tony książka Scrutona, nie jest ono poręcznym narzędziem ideologii. Najtrafniejsze sądy autor wydaje wtedy, gdy ideologię sobie odpuszcza. Kiedy pisze na przykład, że najlepszym użytkiem, jaki możemy uczynić z nadmiaru gotówki, jest kupowanie megadrogich win i zamiana pieniędzy na biodegradowalną urynę, a tym samym zwrócenie ich pierwotnemu strumieniowi. Tę myśl wzięłam sobie do serca. Od dziś zacznę oszczędzać na książkach o winie, a odkładać na butelki. Piję więc jestem utwierdziła mnie w jednej jedynej prawdzie, która trawestując szkolną lekturę, szła tak: W piciu nic nie ma oprócz picia, więc pijmy póki starczy siły! W życiu nic nie ma oprócz życia, więc żyjmy aż po kres mogiły! Reszta jest zmyśleniem. Roger Scruton |
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Dziś: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Wczoraj: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

