|
Dobrze powiedziane Scheurebe to riesling, który właśnie przeczytał Kamasutrę. Terry Theise, amerykański importer win z Austrii i Niemiec
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Ciotki rewolucji, dewotki pornografii 10-11-2010 Ewa Wieleżyńskadrukuj Świat wina jest zaludniony przez kłamców, pieczeniarzy i szulerów. Rządzą nim szarlatani. Jego fundamenty to opaczna interpretacja i zrytualizowane naciągactwo. Winopijcy są wystrychiwani na dudków przez producentów, sprzedawców, sommelierów i krytyków winiarskich. Powyższy cytat pochodzi z książki – powiedzmy, że – kontrowersyjnego brytyjskiego dziennikarza Malcoma Glucka zatytułowanej The Great Wine Swindle. How Snobs Are Ruining Your Wine. („Wielki winiarski szwindel. Jak snoby rujnują Ci wino”). I cytat, i tytuł zapewne mógłby się spodobać niektórym rodzimym blogerom, którzy postulują co i raz, by pisać o winie bez zadęcia, bez ściemy. Język degustacyjnych notek w znanej nam postaci narodził się zaledwie trzydzieści lat temu, zawód dziennikarza winiarskiego równie niedawno, ale to wystarczy, by wykształciła się ekspercka kultura, która może być poddana krytyce. Chciałoby się napisać, że to dobrze, bo każde skostnienie języka jest jego ograniczeniem. Ale czy rzeczywiście język winiarskiej krytyki jest aż tak zmurszały? I jakie remedia na jego uzdrowienie proponują Ci, którzy widzą palącą konieczność zmiany? Zdaniem Malcolma Glucka, dziennikarze winiarscy to banda pretensjonalnych snobów, operująca hermetycznym językiem całkowicie nieprzydatnym z punktu widzenia zwykłego winopijcy. Zwykły winopijca bowiem, w jego przekonaniu, nie rozumie ani języka składników (kto wąchał korę miłorzębu albo korzeń fiołka?), ani języka metafor (anemiczny cabernet franc więcej ma mówić o atrofii zdolności językowych autora niż o samym winie). Uosobieniem wszelkiego zła, jakie panoszy się w winiarskim języku, jest w oczach Glucka Andrew Jefford; ucieleśnieniem pretensji tegoż opis Palo Cortado, jako „dziwnej hermafrodytycznej sherry”. Że niby co, posiada żeńskie i męskie organy? – obcesowo zapytuje Gluck, który szkołę ukończył, słowo rozumie, ale nie staje mu wyobraźni bądź chęci, by stwierdzić, że jest to świetne określenie na rzadką odmianę sherry, która dojrzewając początkowo jak fino, dziwnym trafem traci kożuch drożdżowy i utlenia się jak oloroso. Łączy więc w sobie świeżość pierwszej z pełnym ciałem drugiej. Samemu Gluckowi również zdarza się popełniać metafory, ale jak tłumaczy, przynajmniej, kiedy opisuję wino jako nasuwające na myśl kutaśny pasek zapaśnika sumo, można się jasno domyśleć, że nie jest ono warte zakupu. Przytaczam to zdanie z trudem stukając w klawisze, bo więdną mi palce. Pokazuje ono jednak wyraźnie, że od metafor nie ma ucieczki: jedyna różnica polega na tym, że istnieją metafory mocne i słabe. Nie wiadomo, czy kutaśny pasek odnosi się do zapachu, czy do budowy. Jakiego zapachu? I jakiej budowy? I dlaczego miałyby być one odrzucające? Metafory słabe krzyczą najgłośniej; chcąc się podobać wszystkim, tracą z oczu opisywany przedmiot i uciekają się do językowej przemocy, chętnie odwołując się do zgoła pornograficznych skojarzeń. Eros od zarania winnych dziejów idzie z winem w parze. Wino przemawia do zmysłów, zmysły pobudza i może być nieprawdopodobnie zmysłowe. Zmysłowość jednak nie ma nic wspólnego z dosadnością. W dzisiejszym winiarskim żargonie wina atrakcyjne, apetyczne, oferujące natychmiastową przyjemność określa się jako sexy. Ta oczywista metafora stała się już przezroczystą kalką. Hojnie szafują nią również ciotki rzekomej rewolucji językowej, dewotki pornografii, w tym Malcolm Gluck. Nie chodzi więc o odrzucenie metafor, jak autor Wielkiego winiarskiego szwindla utrzymuje, lecz o sprowadzenie ich do niewybrednego poziomu. Otóż wino, a przynajmniej wiedza o nim, jest właśnie dla wybrednych. Zadaniem krytyki winiarskiej jest nauczyć rozróżniać aromaty, faktury, budowę. Opis dwóch ostatnich parametrów siłą rzeczy musi być metaforyczny. W książce Glucka możemy przeczytać dowcip: Ilu krytyków winiarskich potrzeba, by wkręcić żarówkę? – Żadnego, pracują w ciemności. Owszem, tak też może być. Ale w żaden sposób nie dyskredytuje to ich zdolności poznawczych. Ludzie, którzy z jakichś dziwnych powodów uważają, że różnica między zapachem jabłka a truskawki nie jest równie realna, jak różnica między żółtym a czerwonym, niekoniecznie muszą pić wino. A ci, którzy nie wierzą w bogactwo i twórczą moc języka, może nie powinni o winie pisać. Wino jest opowieścią, której urok polega na tym, że korzysta z wielu różnych języków: historii, geologii, klimatu, obyczajów, zmysłowych odczuć… W tym sensie jest to, jak sądzę, jeden z dyskursów najbardziej odpornych na skostnienie. Opowieści o winie nie da się sprowadzić do wystawiania winu punktów, ani do określeń w rodzaju: „kawał wina, dobra robota, zajebiste”. Seksapil wina jak każdy seksapil nie polega na dosłowności. Dosłowność jest domeną pornografii, która także w polskiej winiarskiej blogosferze zaczęła się kokosić. Niech się kokosi, niech chłopcy mają fun, ale niech nie uzurpują sobie prawa do jedynej prawdy o winie. Dosłowność tworzy większą werbalną zasłonę niż niedopowiedzenie. Dosłowność rujnuje mi wino. |
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Dziś: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Wczoraj: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||








Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

