|
Dobrze powiedziane Od lunchu ani razu! Harry Waugh, jedna z największych postaci brytyjskiego rynku wina, na pytanie kiedy ostatni raz pomylił bordeaux z burgundem
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Sól nowej ziemi 17-01-2011 Marek Bieńczykdrukuj
Sweet Love i inne słodkości – słucham właśnie przebojów lecących w radiu Vox i zdaję sobie sprawę, że jakoś nikt wśród autorów librett i tekstów nie pomyślał, że miłość może być słona. Trzeba by nam samym napisać po kieliszku Santorini, Sancerre, Somló, wina z Etny czy Rías Baixas, po trebbiano znad Gardy czy białego wina z Kampanii, winomański przebój zatytułowany Salty Love, Miłość słona. Już nawet mam pierwszy wers: „miłość słona w nas nie skona”. Miłość słona, to jej szukamy w winie i być może szukać już będziemy zawsze, albowiem kto ją raz polubił, kto polubił jej odrzutową krystaliczność, z trudem będzie schodził w skłębione chmury słodyczy. Taką wiarą przepełniałem dotychczas myśli wyłącznie po wypełnianiu się białą europejskością, wypełnieniu niepohamowanym, gdyż – wyznam szczerze – chyba już tylko słone wina białe umiem pić bez opamiętania. Lecz o słoności win zachciało mi się dzisiaj pisać pod wpływem nie win z naszego kontynentu, a paru win chilijskich, czemu sam się dziwię. Ale też – nieśmiało i cichutko, coraz bardziej wszak zdecydowanie – sól zaczyna wkraczać w Nowy Swiat, zdobywać w nim cichutkie, ale dla nas ważne miejsce. Po raz pierwszy w życiu byłem w Chile, nie widziałem zbyt dużo winiarni, gdziekolwiek się jednak ruszyłem, słyszałem z ust enologów i enolożek (jest ich coraz więcej) to samo wyznanie: chciałbym, chciałabym tworzyć wina żywe, świeże, lżejsze, europejskie. Nie tylko z ust osiadłych w Chile Francuzów, jak Philippe Debrus ze znanej u nas Botalcury, który zawsze starał się o większą niż gdzie indziej równowagę, lecz również z ust chilijskich winmacherów, którzy jeszcze wczoraj winifikowali dla wielkich koncernów oceany słodyczy, a dziś szukają innej drogi. Nie miałem wrażenia, by było to tylko retoryczne, obowiązkowe wyznanie wymawiane specjalnie dla moich europejskich uszu. Oczywiście nowa poprawność winiarska nakazuje takich słów używać, ale tych paru winiarzy, których poznałem, z pewnością mówiło z serca, a nie z odtwarzanej płyty. Bo też stało się od pewnego, niezbyt jeszcze długiego czasu oczywistą oczywistością, że epoka przemija. Gdyby nie rynek amerykański (i szerzej, supermarketowy), który pozostaje najważniejszym odbiorcą win południowoamerykańskich i trwający uporczywie przy smakach słodkich, zapewne profil win chilijskich już czas temu by się zmienił. Na ile się da, na ile terroir pozwoli. Nie pozwoli zapewne na zbyt dużo, lecz jeśli chodzi o wina białe (a także pinot noir i syrah), pozwoli na więcej niż się można było jeszcze parę lat temu spodziewać. A to dzięki nowym miejscom upraw, które, niegdyś w pogardzie, dziś stały się gorącym obiektem pragnień wielu winiarni. Dolina Leydy, dalej na północ – pustynia Tabalí w dolinie Limarí oraz dolina Elqui: tu wędrują obecnie największe oczekiwania i pieniądze. Rozmawiałem z Ignacio Casalim ze znanej u nas i cieszącej się dobrą opinią nawet wśród eurocentryków winiarni Leyda. Ja stałem na górze, on siedział w rowie i zawzięcie kopał, by pokazać mi kolejne warstwy gleby i młodziutkie korzonki świeżo posadzonych krzewów, które wciskają się w skały. W skały wapienne. Bo o to właśnie chodzi – w nowych winnicach w Leydzie i Tabalí jest wapień, którego gdzie indziej w Chile tak bardzo brakuje. Wierzysz, że to coś zmieni? Będą wreszcie niesłodkie sauvignon i niesłodkie pinoty? Da to się wreszcie pić? – pytam nieco nieufnie – Gdybym nie wierzył, by mnie tu nie było – odpowiada. Ma prawy wzrok i wierzę mu, że wierzy. Mówi jeszcze: nie znoszę, gdy pinot nie smakuje jak pinot. Więc wierzę mu tym bardziej. Młodziutkie sauvignon blanc (a nawet dostępne u nas chardonnay) z Tabalí w pustynny, gorący wieczór ma fantastyczną słoność; kręcimy głowami ze zdumienia, a Krzyż Południa świeci nam nad głowami jak kryształy w Wieliczce. Prawda, że nazajutrz wina smakują już wyraźnie gorzej, słoność zanika, ale w nocy było trzęsienie ziemi i nie mamy serca do degustacji; jeszcze parę godzin temu byliśmy promienni, teraz jesteśmy mrukliwi. Czy nasza to zatem wina, czy też wina są jednak inne niż wczoraj? Anne Leflaive, słynna burgundzka biodynamiczka, uważa, że wino reaguje na ludzkie uczucia. Jeśli danego dnia butelka okazuje się słabsza, zobaczcie, kto ją pije. W obecności mruków wino się nie otwiera. Pewnie tego dnia w Chile żadne wino nie smakowało. |
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Dziś: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Wczoraj: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

