|
Dobrze powiedziane Od lunchu ani razu! Harry Waugh, jedna z największych postaci brytyjskiego rynku wina, na pytanie kiedy ostatni raz pomylił bordeaux z burgundem
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Rzecz przeciwko brettofobii 13-01-2012 Ewa Wieleżyńskadrukuj
Świat perfum jest dobrym barometrem zmian w społecznej percepcji zapachów. Lata 1990. to także czas, kiedy nastała moda na ożywcze i trawiaste sauvignon blanc z Nowego Świata, a równolegle rozpętała się krucjata przeciwko dzikim drożdżom Brettanomyces odpowiadającym za stajenne aromaty w winie. Czystość zapachu stała się imperatywem. Zieloność, synonim świeżości, niechby sztuczna – przypomnijmy sobie skandal z dodaniem syntetycznych metoksypirazyn do wina w Południowej Afryce – czymś niezwykle pożądanym. Wspomnienie na kontretykiecie typowych dla odmiany sauvignon blanc aromatów kocich sików czy potu objęto niepisanym zakazem (swego czasu pewien importer obraził się na Magazyn WINO, przeczytawszy w notce sprowadzonego przez siebie wina właśnie o kocich sikach). Spece od marketingu wmówili nam, że tzw. dobre wino pachnie ładnie, a tzw. ładne perfumy są świeże i kwiatowe. Znaleźliśmy się daleko od legendarnego Fougère Royale, który łącząc w sobie po raz pierwszy wszystkie możliwe rodziny aromatów: od świeżych cytrusowo-kwiatowych po duszne zwierzęce, zrewolucjonizował przemysł perfumiarski i w swoim czasie był uznawany za pierwowzór nowoczesnych perfum par excellence. Znawca perfum, biofizyk Luca Turin, o którym wspominałam w numerze 5/2010, powąchawszy oryginalny Fougère (zapach ten firma Houbigant reaktywowała w 2010, odświeżając go jednak i rezygnując z silnych nut zwierzęcych), pisał o nim tak: „przywodzi na myśl wypucowaną łazienkę, widok lśniących kafli, czyste, lekko wilgotne ręczniki, świeżo ogolonego tatę. Ale zaraz! Jest tu jeszcze coś dziwnego, coś nie do końca przyjemnego. Pociągnięcie naturalnym cybetem, pozyskiwanym z tyłka azjatyckiego kota, który, cóż, pachnie tak jak pachnie. Nagle mnie olśniło: jesteśmy w toalecie! Idea, jaka za tym stoi to gówno, co więcej czyjeś gówno, ów lekki szok cokolwiek odpychającej intymności, jakiej doświadczamy, idąc do kibelka na przyjęciu u kogoś i wdychamy powietrze. Nic dziwnego, że Fougère Royale odniosło taki sukces. Ten, kto go nosi, z daleka - jest naszym wymarzonym zięciem, z bliska – zwierzęciem”. Turin ma zdecydowanie więcej swobody w opisie w aromatów (powyższe spostrzeżenia zamieścił w naukowej książce) od większości, ba! chyba wszystkich wine writerów, którzy nieśmiało napomykają o rustykalności, stajni czy wiejskim podwórku. Jakby wino musiało zachować pozory elegancji, jakbyśmy się bali, żeby nie urazić winiarza, jakbyśmy koniecznie chcieli je polecić, ubierając w apetyczne słówka… W Turinowskiej interpretacji Fougère Royale tkwi dobrze wychwycony atawizm: zapachy nie służą temu, by schlebiać kulturowemu kanonowi piękna, lecz temu, by budzić w nas instynkty. O czym opisując wino – temat bardzo kulturalny – zapominamy. Chcę dzisiaj zabrać głos w obronie bretta, mało popularne to stanowisko - odkąd odkryto naukową przyczynę zwierzęcych aromatów w winie, stanowczo się od nich odżegnano. Dopóty myślano, że to terroir, ekskrementy nazywano ziemistością i autentyczną ekspresją. Gdy winę okazały się ponosić dzikie drożdże, a więc brak kontroli, uznano, że zapach odchodów psuje nam zabawę i przykrywa prawdziwy charakter siedliska. Dla tych, którzy zapach bretta lubią, a terroirystyczna poprawność nie pozwala im się nim cieszyć, mam dobrą nowinę: coraz częściej mówi się o tym, że drożdże (dzikie i te grzeczne) stanowią element terroir. Że bez spontanicznej fermentacji nie może być mowy o tzw. winie prawdziwym. Nie chcę tu bynajmniej kłaść podwalin pod nową ideologię, wręcz przeciwnie, chodzi mi o wyzbycie się uprzedzeń: nie skazujmy bretta za to, że jest brettem, lecz oceniajmy go w kontekście innych nut – z którymi współgra bądź które zabija. Zresztą pal licho bretta – słowo wytrych, które w rzeczywistości odnosi się do całej gamy aromatów, które w skrócie można by określić mianem rozkładu. W najlepszych chinon słodkawy odór, kiedy nie przykrywa zapachu fiołków, malin i lasu, przypomina, że każda dobra opowieść, każda wiosna ma swój kres. Powiada się, że chinon to wina intelektualne. Być może, ale swoją rozwijającą się w kieliszku, wielowątkową historią elektryzują również zmysły. Uwielbiane przez większość sauvignon blanc, jak pisał Mike Steinberger: „niemal nigdy nie ewoluuje w kieliszku, po prostu zajmuje przestrzeń”. W Nowym Roku życzę Państwu szerokiego horyzontu zapachów i wielu barw. |
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Dziś: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Wczoraj: 20 maja 2012 Do 10 czas Owocu, od 11 do 23 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

